Liga Okręgowa 2017/2018: kolejka 13
Dodane przez bady dnia Grudzień 23 2017 15:38:34
ORZYC Chorzele - WKRA Bieżuń 3-2 (3-2)
1-0 Igor Tułowiecki
2-1 Michał Kawiecki
3-2 Mariusz Kowalski

Lubowiedzki – Suchowiecki, Michał Kawiecki, Dąbrowski, Czaplicki (30. Majk) – Piasecki, Kowalski, Rzeżuchowski, i.Tułowiecki (65. Wierzbicki) – Rejs (90. Bartołd) – G.Kawiecki

Koniec fatalnej serii piłkarzy Orzyca. Od 2 września czekali chorzelscy kibice na zwycięstwo swojej drużyny i w końcu się doczekali. Żółto-czerwoni po dobrym meczu pokonali sąsiada z ligowej tabeli Wkrę Bieżuń.
Wszystkie bramki w tym meczu padły przed przerwą. Już w 2 minucie Igor Tułowiecki znalazł się sam na sam z bramkarzem gości i technicznym strzałem po ziemi umieścił piłkę w siatce. W 12 minucie sędzia odgwizduje zagranie piłki ręką przez obrońcę miejscowych i dyktuje rzut wolny z około 16-18 metrów przed bramką Macieja Lubowiedzkiego. Zawodnik gości nie dał najmniejszych szans młodemu golkiperowi z Chorzel trafiając idealnie nad murem zawodników Orzyca. Jednak już po chwili gospodarze ponownie obejmują prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z okolic połowy boiska, bramkarz gości się poślizgnął i nie złapał piłki, a Michał Kawiecki strzałem z kilku metrów do pustej bramki ponownie wyprowadził na prowadzenie miejscowych.
W 30 minucie mamy ponownie remis. Goście po kolejnym stałym fragmencie gry pokonują bramkarza Orzyca. Rzut wolny z prawej strony, dośrodkowanie, napastnik z Bieżunia przecina piłkę i ta ląduje w bramce. Jednak i to nie podcięło skrzydeł chorzelanom. Po kilku kolejnych minutach pięknym strzałem z 25 metrów popisuje się Mariusz Kowalski, a piłka ląduje tuż obok słupka w siatce bramki gości.
W drugiej części gry piłkarze z Chorzel mieli kolejne okazje żeby podwyższyć rozmiary zwycięstwa ale ani Kacper Rejs, ani Piotr Piasecki, ani Maciej Wierzbicki nie potrafili pokonać bramkarza gości. Sztuka ta udała się za to Grzegorzowi Kawieckiemu. Jednak sędzia główny jak i jego asystent mimo, że początkowo uznali bramkę po konsultacji pod naciskiem krzyków z ławki rezerwowych gości zdanie zmienili. Uznali, że Maciej Wierzbicki przeszkadzał, swoją drogą fatalnie i kompromitująco, interweniującemu bramkarzowi Wkry. Niestety nie mamy zapisu video i nie dowiemy się czy w momencie strzału Maciej Wierzbicki był na pozycji spalonej czy jednak miał „na plecach obrońcę”. Całe szczęście sytuacja ta nie miała wpływu na wynik końcowy spotkania.